Ech. Ostatnio jestem sama dla siebie bardzo denerwująca. Chodzę przemęczona i wkurzona, chociaż wiem, że nie mam ku temu powodów.
Zaczynam odczuwać samotność. Niby otacza mnie wiele osób, ale tak naprawdę nie ma nikogo blisko. Kiedyś było chyba inaczej- może i utrzymywałam kontakt z mniejszą ilością znajomych, ale zawsze była co najmniej jedna bliska osoba. To wszystko tylko dowodzi temu, że liczy się jakość, a nie ilość. Być może sama jestem sobie winna, być może dama odsunęłam od siebie dotychczasowo bliskie osoby. Smutno, że tak wyszło. Poczekam i mam nadzieję, że uda mi się znów zbudować z kimś bliską więź. Jedną już odbudowuję, także jest nawet szansa na podwójne wsparcie. Ach, ach.
sobota, 4 maja 2013
środa, 1 maja 2013
Martwi mnie to, że tak łatwo mogę komuś zaufać, że tak łatwo angażuję się w kolejną relację. Z drugiej strony cieszę się, że nie zostałam jeszcze tak zniszczona przez innych ludzi, żeby nie być w stanie tego zrobić. Chciałabym, aby tym razem było inaczej. Wiem, że wiele razy już na to "inaczej" liczyłam, ale przecież kiedyś musi się udać.
Podoba mi się to, że wszystko dzieje się tak naturalnie i powoli. Cieszę się, że nie potrzebujemy pośpiechu. Prawdopodobnie oboje już wiemy, że nie jest on do niczego potrzebny. Jest dobrze tak, jak jest.
Podoba mi się to, że wszystko dzieje się tak naturalnie i powoli. Cieszę się, że nie potrzebujemy pośpiechu. Prawdopodobnie oboje już wiemy, że nie jest on do niczego potrzebny. Jest dobrze tak, jak jest.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)