wtorek, 28 stycznia 2014

Nie rozumiem jak można być tak zakłamanym.
Jak można zachowywać się normalnie i przyjaźnie w czyimś towarzystwie, a niewiele później wszczynać bezsensowne, internetowe kłótnie? Dlaczego nie można pewnych rzeczy powiedzieć wprost?
Nie podoba mi się wyciąganie wyssanych z palca argumentów, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.
Czy nie powinno być tak, że wraz z rozwojem znajomości powiększa się także wzajemne zaufanie? Nie chcę, żeby lepsze relacje oznaczały jednocześnie chorą zazdrość, która rodzi dziwne przekonania.
Najgorsze jest to, że nie chodzi przecież nawet o relację z najważniejszym człowiekiem w moim życiu, a jedynie o zwykłą, kobiecą (powiedzmy) przyjaźń. Nie tak to powinno wyglądać.
Nie rozumiem dlaczego niektóre znajomości mogą być bezproblemowe, a niektóre rodzą tylko wieczne pretensje. Może to kwestia tego, że w pierwszym przypadku ludzie starają się interpretować sytuacje na korzyść drugiej strony, bo taka powinna być natura człowieka?
Nie mogę zrozumieć tak bardzo zachowawczego podejścia do życia. Nie da się żyć wiecznie obok tego, co dzieje się dookoła. Trzeba kiedyś podjąć decyzję o tym, że jest się już wystarczająco dojrzałym żeby odpowiedzialnie ponosić konsekwencje swoich wyborów, żeby odpowiadać za swoje działania, żeby cierpieć w razie niepowodzenia.
Można też przegapić tę cienką granicę, kiedy człowiek zostawia życie gdzieś z boku, a sam siedzi jedynie w swojej głowie i drobiazgowo analizuje najmniej istotne sytuacje, które dzięki temu urastają do rangi światowej. Samotność z wyboru nie jest absolutnie żadnym wytłumaczeniem. Widocznie jest to jeden z tych złych wyborów, które ciągną za sobą lawinę kolejnych. Mimo to nie można asekuracyjnie rezygnować ze wszystkiego, co może nas w życiu spotkać tylko dlatego, że mogą to być także złe rzeczy. Trzeba wyciągać z nich odpowiednie wnioski i iść dalej, nadal z tym samym entuzjazmem.

niedziela, 8 grudnia 2013

13-10-2013
Wiedziałam, że należy bać się tego spotkania.
W tym miejscu miało już nie być tego tematu, miało być wszystko od nowa... Złamałam nieco tę zasadę już poprzednim wpisem, ale myślałam, że to będzie jedyny raz.
Nie widzieliśmy się dwa lata i miałam ogromną nadzieję, że będzie to zwykłe spotkanie dwójki starych znajomych. Równocześnie bałam się, że wtedy znów wszystko odżyje... I w drugim przypadku nie pomyliłam się.
Moje problematyczne myślenie po raz kolejny spierdoliło mi życie.
Jestem teraz przekonana, że nie poradziłam sobie jeszcze z tym, co nas spotkało i bardzo boję się, że nigdy tego nie zrobię. Od spotkania tęsknię za Tobą w każdej sekundzie i bardzo cierpię wiedząc, że to, co było, nigdy się już nie powtórzy.

środa, 18 września 2013

Licealne przemyślenia.
***
Ach B! Tak bardzo za Tobą tęsknię. Tak bardzo chciałabym Cię mieć obok siebie. Tak wspaniale się wczoraj zachowałeś, rany. Byłam taka szczęśliwa. Wszystko rozumiesz, akceptujesz, jesteś po mojej stronie. Tak bardzo chciałabym się teraz do Ciebie przytulić, poczuć Twoje ciepło, Twoje bijące serce, które jest mi tak bliskie. Tak strasznie nie umiem opisać tego, co do Ciebie czuję. Mimo tego, że bardzo bym chciała. To takie... nowe, nie wiem. Ale byłabym szczęśliwa, gdybyś tu był. Właściwie teraz też jestem, bo cały czas myślę o tym, że jesteś. Nie ważne gdzie, najważniejsze że w ogóle jesteś, myślisz o mnie, chyba kochasz. Cieszę się, że się odnaleźliśmy. Nawet jeśli nigdy nie będziemy razem, to i tak kiedy się tu przeprowadzisz będę najszczęśliwszą M na świecie, zobaczysz. Będę mogła spędzać z Tobą czas kiedy tylko będziemy chcieli. Zobaczysz, będzie dobrze. Będzie jak nigdy, jak z nikim. Wiem, że zawsze mogę na Tobie polegać. Mam nadzieję, że Ty też to wiesz. Tak bardzo nie wyobrażam sobie mojego obecnego i przyszłego życia bez Ciebie.

czwartek, 13 czerwca 2013

Echh. Dlaczego zawsze, kiedy wydaje mi się, że wszystko jest w miarę poukładane, dzieje się coś, co przewraca ten porządek do góry nogami? Tak bardzo nie lubię tego stanu, kiedy mam w głowie kompletny chaos i nie wiem, co mogłabym z tym zrobić.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nawet nie mam racjonalnych podstaw do tego, by być zranioną.

czwartek, 6 czerwca 2013

M: chciałabym mieć kota :<
P: koty są wredne
M: ale puchate
P: :D
P: ja bym chciał huskyego
M: o widzisz, też jest puchaty
P: no
P: i jest miły ;P
M: ale kotki też czasami są
P: kotki to są jak ludzie
P: fajne jak śpią :P
M: i jak mruuuuuczą :D
P: ludzie też potrafią :D

M: wiem, dlatego mówię, że jak śpią albo jak mruczą, jak ludzie :D
P: teraz można powiedzieć
P: chciałbym mieć człowieka :(

sobota, 4 maja 2013

Ech. Ostatnio jestem sama dla siebie bardzo denerwująca. Chodzę przemęczona i wkurzona, chociaż wiem, że nie mam ku temu powodów.
Zaczynam odczuwać samotność. Niby otacza mnie wiele osób, ale tak naprawdę nie ma nikogo blisko. Kiedyś było chyba inaczej- może i utrzymywałam kontakt z mniejszą ilością znajomych, ale zawsze była co najmniej jedna bliska osoba. To wszystko tylko dowodzi temu, że liczy się jakość, a nie ilość. Być może sama jestem sobie winna, być może dama odsunęłam od siebie dotychczasowo bliskie osoby. Smutno, że tak wyszło. Poczekam i mam nadzieję, że uda mi się znów zbudować z kimś bliską więź. Jedną już odbudowuję, także jest nawet szansa na podwójne wsparcie. Ach, ach.

środa, 1 maja 2013

Martwi mnie to, że tak łatwo mogę komuś zaufać, że tak łatwo angażuję się w kolejną relację. Z drugiej strony cieszę się, że nie zostałam jeszcze tak zniszczona przez innych ludzi, żeby nie być w stanie tego zrobić. Chciałabym, aby tym razem było inaczej. Wiem, że wiele razy już na to "inaczej" liczyłam, ale przecież kiedyś musi się udać.
Podoba mi się to, że wszystko dzieje się tak naturalnie i powoli. Cieszę się, że nie potrzebujemy pośpiechu. Prawdopodobnie oboje już wiemy, że nie jest on do niczego potrzebny. Jest dobrze tak, jak jest.